Zimna Zośka

Imię Zofia od wieków jest rozpowszechnione w krajach wywodzących się z kręgów śródziemnomorskich. Pochodzi ono od greckiego słowa określającego mądrość. Chrześcijanka Zofia Rzymska, żyjąca na przełomie I i II wieku, wcześnie owdowiała, wychowując samotnie swoje córki, noszące imiona trzech cnót chrześcijańskich: Wiara, Nadzieja i Miłość. W czasach panowania cesarza Hadriana odmówiła składania ofiary bogini Dianie, na skutek czego jej nieletnie córki zostały uwięzione i na oczach matki – aby bardziej cierpiała – poddane torturom. Nie załamało to jednak Zofii, która podobno bez zmrużenia powiek patrzyła na mękę córek i zachęcała je do wytrwałości w bólu. Według legendy, chociaż nie uroniła nawet jednej łzy patrząc na torturowane córki, to później wypłakała wszystkie łzy, przez trzy dni rozpaczając na ich grobie. Kiedy uroniła ostatnią łzę, pękło jej serce. Św. Zofia jest jedna z najstarszych świętych chrześcijańskich, a kult jej narodził się zaraz po śmierci. Już w IV wieku cesarz Konstantyn Wielki wystawił w Konstantynopolu ku jej czci bazylikę Hagia Sophia czyli świątynię Mądrości Bożej, która uznawana jest powszechnie za najwspanialszą świątynię w świecie chrześcijańskim. Zapewne ta właśnie świątynia spopularyzowała imię Zofia, występujące w Polsce już od XII wieku. Przez wieku popularne, jest ono jednym z częściej występujących imion żeńskich do dzisiaj. W prawosławiu, obok imienia Zofia, równie często nadawane są imiona jej córek: Wiera, Nadzieja i Miłość

Św. Zofia jest patronką mądrości i ludzi mądrych, wdów oraz samotnych kobiet, wzywana jest w różnych potrzebach i niedoli. Z dniem jej święta od wieków związane jest charakterystyczne zjawisko oziębienia pogody, zwane zimną Zośką, dlatego święta jest wzywana w przypadkach szkód wyrządzonych przez późne przymrozki oraz w modlitwach o pomyślny rozwój ziemiopłodów. Tradycyjnie, ogrodnicy zalecali wysiew lub flancowanie do gruntu ogórków, pomidorów i innych wrażliwych na zimno roślin dopiero po dniu św. Zofii.

[singlepic id=341 float=center]

Pola rzepaku we wsi Gąski. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

W tradycji wiejskiej maj to od niepamiętnych czasów pięknie odświeżone kapliczki wiejskie, wieczorne spotkania u figury, litania zwana loretańską oraz wdzięczne, melodyjne pieśni maryjne. Zwyczaj ten, spotykany dzisiaj prawie wyłącznie po wsiach, wywodzi się jednak z tradycji miejskiej. Wprowadzenie zwyczaju odprawiania nabożeństw majowych przypisywane jest jezuicie Ansolaniemu, który od 1713 roku w Neapolu urządzał w maju codzienne koncerty pieśni ku czci Matki Bożej. Według źródeł, nabożeństwa majowe w Polsce rozpoczęły się już od 1838 roku, wprowadzone przez jezuitów w Tarnopolu. Szybko pojawiły się również w Warszawie, Krakowie i innych miastach, a w drugiej połowie XIX wieku na dobre zadomowiły się w pejzażu wiejskim całego kraju.

[singlepic id=339 float=center]

Wspólna modlitwa pod figurą św. Zofii we wsi Szulmierz. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

[singlepic id=335 float=center]

Kapliczka św. Zofii w Chyżnem. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

[singlepic id=336 float=center]

Kapliczka św. Zofii w Czarnym Dunajcu. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

Maj to również majówki – od wieków urządzane zabawy i festyny na świeżym powietrzu, połączone z biesiadami. Na majówki ruszali wszyscy. Dzieci i młodzież szkolna udawała się wtedy na tzw. rekreacje, czyli gry i zabawy poza murami szkolnymi. Mieszkańcy miast wędrowali pieszo lub jeździli powozami za miasto, na określone wcześniej łąki lub polany leśne, gdzie można było popasać na wolnym powietrzu, potańczyć przy muzyce, pospacerować, pogawędzić ze znajomymi.  Z kolei dla mieszkańców wsi był to jeszcze czas względnego spokoju, przed późniejszymi sianokosami i żniwami, z czego skwapliwie korzystano. Wystarczyło tylko uzgodnić muzykanta lub liczniejszą kapelę, wyznaczyć i wyrównać miejsce do tańców, aby była znakomita zabawa. Młodzież z zapałem tańcowała i nieco flirtowała, a starsi – zarówno kobiety i mężczyźni, chętniej rozkładali się w trawie, wokół przygotowanego jadła i napojów, a wokół biegały rozbawione dzieci. Wśród instrumentów najczęściej pojawiały się skrzypce, harmonia pedałówka, bębenek i akordeon. Muzykanci różnie byli wynagradzani – albo zgodnie z umówioną wcześniej stawką, albo z dobrowolnych datków wrzucanych do wystawionej czapki przez tancerzy. Było żelazną zasadą, przestrzeganą na Mazowszu do początku XX wieku, a na Podlasiu nawet do lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, że w majówkach chłopskich nie uczestniczyła drobna szlachta i odwrotnie, chociaż mogli pojawiać się na nich mieszkańcy innych, sąsiednich wsi – byle byli tego samego stanu.

Wasza miłość…

W dawnej Polsce stosowane były różne formy grzecznościowe, obowiązujące przy zwracaniu się do innych, uzależnione przede wszystkim od pozycji społecznej rozmówcy. Waszmościowali sobie wszyscy – znajomi i nieznajomi, sąsiedzi i przyjaciele, mąż żonie i żona mężowi, syn ojcu i ojciec dorosłemu synowi. Wasza lub Jego Miłość to zwrot tytularny, używany początkowo w stosunku do króla i możnowładców, a później powszechnie we wzajemnych kontaktach szlachty równej stopniem lub nieco wyżej postawionych. Często stosowano różne skróty w rodzaju Waszmość, Waszeć lub Wasze. Jeszcze sto lat temu szlachta – w tym mazowiecka – zwracała się do sąsiadów i innych równych urodzeniem skrótem waszmość pan, waćpan lub acan, wywodzącymi się z dawnych zwrotów Wasza Miłość Pan lub Wasza Wielmożność. Szlachta z upodobaniem tytułowała się wzajemnie również panem bratem, podkreślając w ten sposób że niezależnie od zamożności, wszyscy są równego stanu. Osoby niżej urodzone w hierarchii społecznej do postawionych wyżej zwracały się obowiązkowo w liczbie mnogiej.

Skróconą formą Waszej Miłości było waść lub waszeć, zwroty o odcieniu raczej lekceważącym, stosowane w stosunku do niżej osadzonych w hierarchii społecznej, do szlachty szaraczkowej. Przy opisywaniu wyglądu nieznajomych, stosowany był zwrot z waszecia ubrany określający kogoś odzianego w sposób właściwy czy charakterystyczny dla drobnej szlachty, odmienny od strojów chłopskich czy mieszczańskich, natomiast traktowanie kogoś z waszecia oznaczało protekcjonalizm.

Wśród wielu innych form, tak wśród szlachty się tytułowano:

Do kobiet zamężnych lub starszych wiekiem mawiano: waszmość pani, waćpani, wasani, acani, aśćka, asani dobrodziejka;

Do panien: waszmość panno, waćpanno, waszmościanko, wasanno, asanno, acanno, asińdźka;

Do mężczyzny: waszmość panie, waść, waćpan, wasan, acan, asan, panie lub mości dobrodzieju, mocium dzieju, itd.

Zośka

Nigdzie indziej na świecie nie była chyba tak popularna stara odmiana zespołowej gry w piłkę, lub indywidualnego żonglowania, zwana „zośką”. Trafiła ona do Polski z Kresów wschodnich, a tam dotarła prawdopodobnie przez Rosję z Chin. Dopiero w Polsce jednak osiągnęła szczyty popularności i mistrzostwa, zwłaszcza w okresie międzywojennym, a powszechna była do lat sześćdziesiątych. Były to prawdziwe popisy zręczności, wypracowanej długimi treningami. Gra polegała na jak najdłuższym podbijaniu stopą niewielkiej piłki, wykonanej z bryłki ołowiu obciągniętej kilkoma warstwami kolorowych szmatek lub strzępami nici.

Gracze ustawiali się w kółko, podając sobie zośkę tak, aby nie upadła na ziemię, a pechowiec który pozwolił na upadek piłki, wypadał z gry. Innym sposobem gry – dla dwóch graczy – było oznaczanie dwóch bramek i podbijanie zośki tak, aby w końcu kopnięciem z powietrza umieścić ją w bramce przeciwnika. Zośka była ulubioną grą co najmniej kilku pokoleń chłopców. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *