Tłusty czwartek

Ostatni czwartek przed Wielki Postem, zwany Tłustym, rozpoczyna ostatki zwane dawniej również kusymi lub szalonymi dniami, zapustami czy ostatnimi dniami karnawału. W tym dniu tradycyjnie dozwolone było, a nawet wskazane objadanie się. Od dawna, dzień ten związany jest przede wszystkim ze słodkimi wypiekami – pączkami i faworkami, nazywanymi także chrustem lub chruścikami.

[singlepic id=120 float=center]

Domowe pączki z lukrem. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

[singlepic id=119 float=center]

Faworki. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

Dzisiaj pączki to delikatne, rozpływające się w ustach delicje, a nie zawsze tak było. Dawniej nie były słodkie, a nadziewano je słoniną, boczkiem a nawet mięsem i obficie zapijano wódką. Zwyczaj smażenia pączków w wersji słodkiej datuje się od XVII wieku i jest echem wiktorii wiedeńskiej. Pączki1 i chruściki2 przypisane były raczej do warstwy szlacheckiej i mieszczańskiej, a ludność chłopska sięgała chętniej po pampuchy – uproszczoną wersję pączków, nie wymagająca tak tłustego, bogatego ciasta i mniej pracochłonną. W ostatnich latach narodził się przesąd, że jeżeli ktoś nie zje przynajmniej jednego pączka w Tłusty Czwartek, to w ciągu roku nie będzie mu się dobrze wiodło.

[singlepic id=122 float=center]

Pampuchy. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

[singlepic id=121 float=center]

Pączki domowe. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

[singlepic id=124 float=center]

Domowe róże i chruściki. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

Tłusty Czwartek, zwany tak od hucznych biesiad ociekających tłuszczem, zapowiadał bliski koniec zapustów i rychłe rozpoczęcie Wielkiego Postu, czyli czasu umartwień oraz wstrzemięźliwości w jedzeniu i zachowaniu. Dzień ten, podobnie jak kolejne do ostatkowego wtorku (przed Popielcem), zwano też mięsopustem, ponieważ zapowiadało się już, że „mięso opuści człowieka na długie tygodnie”. W Małopolsce zwany był combrowym czwartkiem lub Combrem. Związany był ze zwyczajem krakowskich przekupek, które w ostatni czwartek karnawału od rana zaczynały zabawę. Były to różne tańce, pieśni zwane combrowymi, tłuste zakąski popijane gorzałką. W trakcie ucztowania kobiety łapały nieżonatych mężczyzn, którzy nieopatrznie zapuścili się w tym dniu w babskie rewiry. Takim nieszczęśnikom zakładano na głowę wieniec z grochowin, przywiązywano okazały kloc drewniany i kazano ciągnąć po ulicach i po rynku przy wtórze babskich okrzyków i przyśpiewek do momentu, kiedy się wykupili. Wieniec i kloc miały być zemstą za pozostanie w stanie bezżennym, podobnie jak zmuszanie złapanych kawalerów do tańców, aż „do upadłego”..

Król Mięsopust pozwalał na wszystko, co w innych dniach budziłoby zgorszenie. Od świtu w Tłusty Czwartek po wsiach zaczynali krążyć przebierańcy w towarzystwie muzykantów. Tańczono, śpiewano, płatano figle i oczywiście wychylano kielich za kielichem. Podczas tych dni wszyscy starali się najeść do syta dobrych, tłustych potraw mięsnych, jakby na zapas przed okresem dokuczliwych postów. Trzeba też było się wybawić, wykrzyczeć, śmiać i tańczyć do upadłego. Powszechnie wierzono, że kto w zapusty nie je mięsa, tego komary przez lato zjedzą. Czas mijał jednak szybko.  Widomym znakiem końca zabaw i  symbolem rozpoczynającego się postu był pogrzeb basa. O północy ostatniego dnia zapustów milkła muzyka, a muzykanci przygrywający na zabawach odkładali wszystkie instrumenty na ziemię. Często – w ferworze resztek zabawy – kropiono je piwem lub wódką, układano na ławie jakoby na marach i wynoszono do ciemnej komory, śpiewając przy tym pieśni żałobne.

Ostatki były rzeczywiście dniami szalonymi. Po wszystkich gospodach odbywały się tańce, śpiewy i hulanki. Rozweselone kobiety zaprzęgały do kloca panny, które w karnawale nie wyszły za mąż i kawalerów, którzy pozostali w stanie wolnym. Za karę musieli oni ciągnąć kloc do karczmy, i tam się wykupić. Później gospodynie skakały przez ten pień w obrzędowym tańcu na wysoki len, a gospodarze – na wysoki owies w przekonaniu, że jak kto wysoko podskoczy, tak wysoki będzie miał len lub owies w tym roku.

O przebierańcach

Maskarady karnawałowe i przebieranie się w różne kostiumy znane było w Europie zachodniej już od średniowiecza. Prawdopodobnie przeniesienie tego zwyczaju dało początek ludowemu przebieraniu się w ostatki. Potwierdza to dawna nazwa takich grup, spotykana na Mazowszu i w całym kraju – bachusy, wywodzące się od starożytnych świat obchodzonych na cześć boga Bachusa. Jeszcze inną nazwą przebierańców były kusaki. Przebierańcy znani byli w całym kraju, chociaż mogli różnić się zestawem osób wchodzących w skład grupy. Jeszcze do drugiej wojny światowej zdarzało się, że prawie całe wsie w ostatki przebierały się, tworząc kilka różnych grup, które wzajemnie odwiedzały się przy wtórze śpiewów, tańców, przedstawianych żartobliwych scenkach, a na koniec spotykały się na wspólnej zabawie w karczmie.

[singlepic id=135 float=center]

Zapusty w Lesznie, 2014 r. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

[singlepic id=134 float=center]

Zapusty. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

[singlepic id=131 float=center]

Przebierańcy. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

Niektóre grupy chodziły w towarzystwie zwierząt – odpowiednio ucharakteryzowanych przebierańców lub noszących maski – niedźwiedzie odziane w kożuch wywrócony na lewą stronę lub owinięte grochowinami, konie, kozy, bociany i inne. Wszystkie występujące zwierzęta miały w sposób magiczny przynosić człowiekowi szczęście, powodzenie i urodzaj. Grupa przebierańców liczyła od kilku do kilkunastu osób. Wśród nich pojawiały się postacie fantastyczne – diabła i anioła, śmierci, wielkoludów, chochoły, a także dziadów, Cyganów i Cyganki, Żydów, lekarza, kominiarza, pary młodej, nieboszczyka na marach oraz przeróżne inne. Mężczyźni przebierali się za kobiety, kobiety charakteryzowały się na mężczyzn, wszyscy malowali się silnie dla niepoznaki, bo największą atrakcją było pozostanie nierozpoznanym. Często grupie towarzyszyli grajkowie – harmonista, akordeonista, skrzypek, grajacy skoczne, wesołe melodie.

[singlepic id=127 float=center]

Zapusty mazowieckie – Młock 2011 r. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

[singlepic id=132 float=center]

Przebierańcy – bocian. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

[singlepic id=133 float=center]

Przebierańcy. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

Powszechne było także chodzenie z kozą. Mężczyzna odgrywający rolę kozy narzucał sobie na głowę i ramiona wywrócony włosem na wierzch kożuch, w ręku trzymał kij z osadzoną na nim drewnianą głową, obitą kozią skórą i ozdobioną rogami, z długim czerwonym językiem i ruchomą dolną szczęka, a na szyi zawieszony miał dzwonek. Koza skakała po izbie, zaczepiając domowników, brykając, przedstawiając pantomimę do muzyki koziej kapeli. Wśród przebierańców często pojawiały się scenki obsceniczne, budzące najwięcej śmiechu i radości. W wypadku tej grupy, były to próby wydojenia kozy, kończące się stwierdzeniem, że jest to kozioł. Echem przeszłości były grupy z turoniem. Maszkara, odgrywana przez jednego z uczestników, przedstawiała rogate, włochate zwierzę z kłapiąca szczęką, okazałymi rogami i długim ogonem. Turoń hasał, broił, figlował i tańczył, kłapał szczęką, straszył kobiety i dzieci, dzwonił zawieszonym na szyi dzwonkiem. W którymś momencie następowała kulminacja – turoń z hukiem padał na ziemię, a wtedy przystępowano do jego cucenia – masowanie, podpalanie pod nim słomy, dmuchanie, wlewanie wódki w pysk maszkary, zabawowe odczynianie uroków. Po tych zabiegach turoń odzyskiwał siły i znów zaczynał hasać, po czym przedstawienie się kończyło. Turon symbolizował płodność i dostatek, a jego zgon i ożywienie symbolizowało odrodzenie ziemi, która zasypiała na zimę, aby znów obudzić się na wiosnę.

Zespól przebierańców, w zamian za odśpiewanie, odtańczenie czy przedstawiona scenkę otrzymywał poczęstunek – kawałek placka i kieliszek wódki, lub datki w postaci drobnych kwot pieniężnych i jajek, będących symbolem zbliżającej się Wielkanocy. Tłusta jajecznica z tych darów stanowiła, wraz z zabawą aż do północy w karczmie, była główna atrakcja dla wszystkich mieszkańców wsi.

[singlepic id=126 float=center]

Zapusty mazowieckie – Młock 2011 r. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

[singlepic id=125 float=center]

Zapusty mazowieckie – Młock 2011 r. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

Przysłowia, powiedzenia i zagadki


1 Przepis na pączki pochodzący z książki „Jedyne praktyczne przepisy wszelkich zapasów spiżarnianych oraz pieczenia ciast” autorstwa Lucyny Ćwierczakiewiczowej z 1861 r. (pisownia oryginalna): „Pączki. Do pół garnca mąki, pół kwarty mleka i 4 łuty drożdży, gdy rozczyn to jest kwarta mąki rozczyniona młekiem i drożdżami wyrośnie, wtedy wziąść 20 żółtek ubić dobrze, masła klarowanego pół kwaterek, cukru ćwierć funta, skórki cytrynowéj obtartéj na tarce, to wszystko wymieszawszy należycie z ciastem i z pozostałą mąką bić póty, póki od łyżki nie odstaje potém postawić aby dobrze rosło, gdy zaczyna ciasto pękać, rozwałkować jak najprędzéj na stolnicy wyrzynać szklanką okrągłe krążki czyli placuszki na jedne kłaść, konfitury których powinno być wiele i to nie inne jak wiśniowe, malinowe lub marmolada gęsta bardzo, drugiemi przykrywać, przycisnąć obie połowy do siebie, i znowu szklanką obrównać, obsypać mąką i układać na sito w ciepłém miejscu jak trochę podrosną rzucać na gorący smalec wyrośniętą stroną, w czasie smażenia potrząsnąć rądlem. Próbować kawałkiem ciasta czy już szmalec gorący gdyż takowy nigdy śię nie zagotuje choćby się spalił, jeżeli zaś blade, to jeszcze szmalec nie dosyć gorący. Po wyjęciu natychmiast cukrem obsypać i kłaść na bibułę żeby tłustość wyciągała”. Przelicznik, jak i opisy innych miar znajduje się we wpisie o dawnych miarach i wagach.

2 Ibidem Chrust. (faworki). Kwartę mąki zagnieść z 7 żółtkami, łyżką nie dużą młodego masła, kubkiem cukru, skórki cytrynowéj lub pomarańczowéj trochę i kieliszkiem araku, ciasto powinno być zagniecione i rozwałkowane tak cienko jak na makaron. Wykrawa się z niego żelazkiem do piérogów, różne figle i wykrętasy i rzuca na gorący smalec albo jak pączki na połowę z masłem. Po wyjęciu kropić różaną lub pomarańczową wodą i posypać cukrem. Faworki te są wyborne i można je chować kilka tygodni.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *