Skąd wziął się tapczan

Historia urządzeń do spania jest tak stara, jak ludzkość. Początkowo były to zapewne wyprawione skóry zwierzęce. Pierwsze łóżka o konstrukcji ramowej, wyplatane liśćmi palmowymi, znane są ze starożytnego Egiptu. Na ziemiach polskich przez długie wieki sypiano najczęściej na drewnianych pryczach z czterema nogami. Na pryczy układano siennik wypchany sianem, słomą, sieczką lub grochowinami, przykryty derką lub skórą, do tego była poduszka z pierza, a do przykrycia służyła druga derka, kilim albo skóra (najczęściej barania, niedźwiedzia lub wilcza). Takie łóżko nazywane było tarczanem.

W XVII wieku, kiedy na ziemiach Rzeczypospolitej silne były wpływy orientalne, a zwłaszcza tureckie, na dworach zaczęły pojawiać się wygodne meble wyściełane tkaninami i tapicerowane. Wtedy również pojawił się, pochodzący z tureckiego, termin tapczan, który oznaczał miękkie i puszyste obicie kobiercem podwyższenia, fotela zwanego karłem lub tronu. Ponieważ podwyższenia służyły do siedzenia, a nawet leżenia, więc słowo tapczan nabrało nowego znaczenia – miękkiego, tapicerowanego mebla. Na przełomie XIX i XX wieku pojawiły się nowe formy, przeznaczone do spania i odpoczynku. Składały się one z drewnianego pudła, w którym można było trzymać pościel, oraz materaca – położonego początkowo na pasach lub sznurach, a później na siatce lub sprężynach. Takie tapczany często były obijane grubą tkaniną dekoracyjną

Już w XIX wieku na wsi upowszechniły się typowe łóżka skrzyniowe, składające się z dwóch tylików połączonych poprzecznymi bokami, na których układano deski. Na deskach rozkładany był siennik wypchany słomą, na nim prześcieradło, pierzyna i poduszka, przykryte derką, kilimem, kapa lub dywanem wełnianym. Na starannie zasłanym do kantu łóżku rozkładane były dla dekoracji piramidalnie dwie, trzy a nawet cztery poduszki, od największej do najmniejszej, obleczone w białe poszewki z koronkowymi wstawkami i falbankami. Bardzo ciekawe były również same łóżka. Niektóre posiadały boczną skrzynię wsparta na dwóch nogach i tylikach, która pozwalała na poszerzenie powierzchni do spania, a dzięki czemu powierzchnia łóżka w ciągu dnia zajmowała mniejszą przestrzeń. Taka forma stanowiła prototyp znacznie późniejszego mebla, zwanego wersalką. Zdarzały się łóżka rozsuwane również w swojej długości, przeznaczone dla rosnących dzieci. Same tyliki bardzo często były ozdobne – wycinane półokrągło, zwieńczone grzebieniem, zdobione kolumienkami, półkolumienkami, gałkami i innymi ozdobami. Zazwyczaj tylik od strony gdzie spoczywała głowa, zwany zagłówkiem był wyższy niż od strony nóg i tą stroną łóżko ustawiane było przy ścianie.

[singlepic id=160 float=center]

Sypialnia, Park Etnograficzny w Olsztynku. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

[singlepic id=162 float=center]

Sypialnia, Sądecki Park Etnograficzny. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

Oddzielne sprzęty przeznaczone były dla niemowląt. Były to różne w kształcie kołyski biegunowe lub podwieszane, wyplatane z wikliny, skrzynkowe z desek albo dłubane w jednym kawałku pnia.

[singlepic id=157 float=center]

Sypialnia z podwieszaną kołyską w łemkowskiej chałupie, Sądecki Park Etnograficzny. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

[singlepic id=158 float=center]

Sypialnia mazurska, Park Etnograficzny w Olsztynku. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

W chatach wiejskich, zwłaszcza w licznych rodzinach wielopokoleniowych, do spania służyły również inne formy. Mogły to być szerokie ławy, wykorzystywane w ciągu dnia do siedzenia, a nakryte baranicą – w nocy stawały się łożem. Ciekawą formą były szlabany. Był to rodzaj długiej ławy z oparciem tylnym i bocznymi, wsparty na skrzyni, w której chowany był siennik. W ciągu dnia służył on jako ława, a na noc zdejmowano pokrywę skrzyni, rozsuwano szlaban w szerokości i wtedy pełnił rolę kolejnego łóżka. Na wschodzie Polski, gdzie silne były wpływy kultury rosyjskiej, budowano okazałe, rozłożyste piece, zajmujące około 1/3 powierzchni izby. Nagrzana powierzchnia takiego pieca była ulubionym miejscem do spania dla starców. Również na wschodzie spotykane były często nary – pomost zbudowany z desek, służący do spania pokotem, zwłaszcza dla licznej gromadki dzieci.

[singlepic id=165 float=center]

Szlaban, Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

O pościeli

Pościel, zwana potocznie piernatami, betami lub bambetlami, szyta była ręcznie z płótna lnianego, wyrabianego na krosnach czyli warsztatach tkackich. Jeszcze do początków XX wieku w każdej chacie krosna były obowiązkowym elementem wyposażenia, a umiejętność tkania wśród kobiet była powszechna. Od końca XIX wieku zaczęły pojawiać się tkaniny lniano–bawełniane, z domieszką kupnej bawełny. Prześcieradła były najczęściej białe, a poszwy na pierzyny, używane do spania poduszki czy na pościel w kołyskach tkane były w czerwoną lub niebieską kratkę. Prawie w każdym domu była też zmiana odświętnej pościeli, całkowicie białej, zdobionej mniej lub bardziej bogato ręcznie robionymi koronkami i wstawkami. Taką pościel oblekano przy wyjątkowych okazjach – dla szczególnych gości, dla kobiety leżącej w połogu i oczekującej odwiedzin sąsiadek, dla umierającego. Jeżeli nie było całej zmiany odświętnej pościeli, to na wyposażeniu dawnego domu wiejskiego było przynajmniej prześcieradło, nazywane pogrzebowym, z jednym dłuższym brzegiem zwisającym od strony izby zdobionym szerokim pasem szydełkowej lub klockowej koronki.

Zazwyczaj w domu były dwie zmiany pościeli, chociaż w biednych chałupach bywała tylko jedna. Bielizna pościelowa wymieniana była stosunkowo rzadko – obowiązkowo przed świętami Bożego Narodzenia i Wielkanocy, a poza tym jeszcze raz, najwyżej dwa razy do roku. Pranie bielizny pościelowej było absorbującym i ważnym wydarzeniem w gospodarstwie domowym, a trwało z reguły dwa dni. Według tradycji, w Wielki Czwartek nie wolno było zmieniać pościeli, bo wtedy w domu zalęgłyby się pchły. Dla odstraszenia wszelkich insektów, pościel – zarówno tą przechowywaną na zmianę w skrzyniach, jak i obleczoną w łóżkach, posypywano często ususzonym i startym na proszek piołunem.

[singlepic id=155 float=center]

Izba. Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

[singlepic id=156 float=center]

Izba, Muzeum Wsi Radomskiej. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

Madejowe łoże

Dawno, dawno temu, jak baśń opowiada, w lasach grasował okrutny zbójnik Madej. Nie tylko obrabowywał on podróżnych, ale też torturował, zadawał niebywałe męczarnie i katusze. Był on tak nieludzki, że ponoć archidiakon Płocka przygotował dla niego specjalne narzędzie tortur, którym Madej miał być po złapaniu poddawany. Według jednej wersji miało to być łoże najeżone szpikulcami, a według innej – posłanie z żywych węży. Czy łoże takie zostało wykorzystane, legendy nie podają.

Specjalne łoże czekało też ponoć w piekle na duszę zbójnika Madeja. Było ono z żelaznej kraty, wysłane ostrymi nożami, gwoździami, igłami, brzytwami i innymi ostrymi przedmiotami. Pod spodem palił się nieustannie ogień, a z góry kapały na złoczyńcę krople roztopionej siarki.

Madejowym łożem, łożem sprawiedliwości, łożem tortur lub ławą do wyciągania nazywano średniowieczne narzędzie tortur w postaci poziomej  lub pionowej ławy z kołowrotem, używanej do okrutnego, bolesnego wyciągania rąk lub nóg, podczas gdy druga para kończyn była unieruchomiona w konstrukcji łoża.

Przysłowia, powiedzenia i zagadki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *