O piecach kaflowych

Listopad bywa nazywany najsmutniejszym miesiącem roku, zapewne nie bez racji. Krótkie dni, opadłe liście z drzew, puste pola, sady i ogrody, mgły utrzymujące się nieraz przez cały dzień, częste mżawki, deszcze a nawet opady śniegu, przymrozki i mrozy, dokuczliwe wiatry zapowiadały zimę, do której trzeba było się odpowiednio przygotować. W komorach, piwnicach i spichrzach mieszkańcy wsi gromadzili zapasy żywności.  Bardzo ważne było przygotowanie opału. Węgiel zaczął pojawiać się na wsi dopiero w drugiej połowie ubiegłego wieku, a podstawowym opałem było drewno, gromadzone już od wiosny. Pocięte w wolnym czasie na szczapy, układane w drewutni lub w stertach zwanych sągami, miało czas aby przeschnąć. Mokre, świeże drewno źle się paliło i dawało mniej ciepła. Mieszkańcy wsi jesienią zbierali  wiatrołomy, uschnięte gałęzie i korę, nawet szyszki, żołędzie oraz igliwie, wykorzystywane zwłaszcza do rozniecania ognia.

[singlepic id=5 float=center]

Tradycyjny wiejski ogrzewacz, zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

Opadłe liście były wykorzystywane w listopadzie do ocieplania drewnianych chałup, a zabieg ten nazywano gaceniem. Liście mieszano z ziemią lub błotem i okładano nimi grubą warstwą ściany chałupy, czasami aż do wysokości okien, utrzymując zagatę od zewnętrznej strony prowizorycznym szalunkiem. Gacenie zabezpieczało zwłaszcza przed wiatrami, przenikającymi przez najmniejsze szpary w balach zrębu. Różne liście były wykorzystywane również w medycynie ludowej i zabiegach magicznych. Wierzono, że do tego celu najskuteczniejsze są liście zbierane tuż przed nocą świętojańską. Liście lipy, umieszczone na strychu lub pod strzechą, miały chronić od pioruna. Liśćmi leszczyny, wrzucanymi na żar, okadzano zagrodę przed burzą. Wrzucano je także do paleniska w przekonaniu, że taki dym ulatujący z komina odpędzi ciemne, groźne chmury. Pęczki liści leszczyny wieszano w kącie izby, aby chroniły przed skutkami gromów. Opadłe liście dębu gospodarze zbierali i symbolicznie rozsypywali na polu wierząc że przyniesie to dostatek plonów i szczęście w gospodarstwie. Niektóre gospodynie czasami piekły magiczny chleb na liściach dębowych w przekonaniu, że ten, kto go będzie jadł, będzie miał siłę dębu. Również czarownice stosowały liście dębu w niecnym celu, w czarnej magii. Zbierały je, suszyły i później wtykały między belki chaty gospodarza, któremu źle życzyły. Z kolei picie wywaru z gotowanych liści wierzby było, według medycyny ludowej, skutecznym środkiem antykoncepcyjnym.

O piecach kaflowych

W okresie późnej jesieni i zimy najważniejszym urządzeniem w chałupie była kuchnia z płonącym przez cały dzień ogniem oraz piec grzewczy. Rozpalanie ognia w kuchni było pierwszą czynnością gospodyni, nie tylko w celu przygotowania posiłku, ale przede wszystkim dla podniesienia temperatury w pomieszczeniu, wyziębionym przez noc. Najstarsze piece budowano z gliny, kamieni i

[singlepic id=2 float=center]

Ogrzewacz z malowanymi kaflami, zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

drewna. Od początku XIX wieku na szeroką skalę stosowano już glinę formowaną w cegły, co pozwalało na konstruowanie rozbudowanych systemów kanałów dymnych, skuteczniej ogrzewających pomieszczenia w domu. Kolejnym przełomem było upowszechnienie się na wsi kafli, znanych już wcześniej w dworach i domach mieszczańskich. Wykonane z gliny kafle, pokryte szkliwem kumulowały ciepło, utrzymując je przez dłuższy czas i skuteczniej ogrzewając pomieszczenia. Początkowo kaflami okładano piece grzewcze, stojące samodzielnie w pokoju lub zastępujące wewnętrzną ścianę działową i ogrzewające w ten sposób dwa pomieszczenia jednocześnie.

Najczęściej spotykane były proste, białe kafle płytkowe, ale występowały również jednobarwne w różnych odcieniach zieleni i brązu. Czasami wśród gładkich kafli pojawiały się z tłoczonym ornamentem lub  dekoracyjnym gzymsem, wieńczącym bryłę pieca grzewczego.  Spotykane były również piece z kaflami wnękowymi, zwanymi garnkowymi lub butelkowymi, mającymi kształt garnków wmurowanych w powierzchnię pieca, otworami na zewnątrz. Rzadziej występowały kafle okrągłe, cylindryczne lub miskowate. Służące do gotowania masywne piece kuchenne murowane były z kafli gładkich, podobnie jak wystające przypiecki, osłaniające poziomy kanał odprowadzający dym i nagrzane powietrze z paleniska. Przypiecki były ulubionym miejscem przesiadywania w cieple starych ludzi.

[singlepic id=3 float=center]

Ogrzewacz z piekarnikiem, zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

O wiele bardzie dekoracyjne i rozbudowane były piece dworskie, ogrzewające większe powierzchnie. Słynne były zwłaszcza piece gdańskie, rozłożyste i okazałe, budowane z kolorowych, malowanych kafli. Taki piec – zbudowany na planie kwadratu, wysoki na 12 metrów, z 230 kafli z popiersiami w arkadach, zachował się w Dworze Artusa w Gdańsku.

O zdunach

Zdun zajmował się budową i naprawą wszystkich pieców – chlebowych, kuchennych i pokojowych, a we dworach także budową kominków z otwartym ogniem. W średniowieczu zajęcia zduna, garncarza i kaflarza pokrywały się, wykonywali te same prace i wyroby. Do XVIII wieku piece chłopskie powszechnie budowane były z cegły obrzucanej gliną, dopiero w XIX wieku zaczęły pojawiać się – znane wcześniej we dworach piece kaflowe, które były znacznie droższe. Początkowo, kiedy kafle były bardzo drogie, bogaci gospodarze zamawiali jedynie ozdobne zwieńczenie pieca pokojowego, później powszechnie budowano piece grzewcze z kafli, a na końcu taka forma trafiała do okładania pieców kuchennych i przypiecków..

Palenisko, popielnik i piekarnik zamykano  drzwiczkami, często ozdobnie odlewanymi z żeliwa, lub zwykłymi, żelaznymi z uchwytem w kształcie gałki i zasuwką. Palenie w piecu wymagało umiejętności. Gospodyni wkładała najpierw draski, czyli drobne, odłupane kawałki suchego drewna, najlepiej z żywicznej sośniny i podpalała je. Kiedy zajęły się ogniem, stopniowo dokładała większe szczapy. Kiedy ogień już się dobrze rozpalił,  należało piec zamknąć i przymknąć drzwiczki popielnika, aby dłużej utrzymać ciepło. Wielkość płomienia regulowano przez odsuwanie szybra, czyli zasuwy w kominie regulującej dopływ powietrza. Niektóre piece grzewcze posiadały drzwiczki szczelne, dokręcane śrubą. Od połowy XX wieku zduństwo stało się ginącym zawodem, a piece kaflowe należą już do rzadkości.

 

Przysłowia, powiedzenia i zagadki

Post navigation

  1 comment for “O piecach kaflowych

  1. 13 lipca 2016 at 11:02

    Piece kaflowe znów zyskują popularność, ale oczywiście są trochę unowocześnione, przez co wyglądają bardzo elegancko a nadal spełniają swoją funkcję. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *