Niedziela Palmowa

Wielki Tydzień otwiera Niedziela Palmowa. Nazwa tego dnia pochodzi od wprowadzonego w XI w. zwyczaju święcenia palm, a związane z nim atrybuty w sposób szczególnie bogaty wykształciły się w Polsce. Już w środę popielcową mieszkańcy wsi ścinali witki wierzbowe oraz gałązki malin, porzeczek i wstawiali je do naczyń z wodą, aby puściły listki na Niedzielę Palmową. W zależności od regionu i utrwalonych zwyczajów, palmy różniły się wyglądem i techniką wykonania. Najpopularniejsze, w tym i mazowieckie, miały kształt kropidła. W ich skład obowiązkowo wchodziły gałązki wierzbowe z baziami, pióropusze trzciny, zielone gałązki malin, porzeczek, leszczyny, mitru, barwinka, borówki lub bukszpanu oraz drobne papierowe kwiatki, najczęściej w białym lub niebieskim kolorze.

[singlepic id=175 float=center]

Palmy wielkanocne. Zdjęcie Tomasz Czerwiński.

[singlepic id=171 float=center]

Palmy wielkanocne, Wileńszczyzna. Zdjęcie Tomasz Czerwiński.

Tradycyjnie okazałe, wysokie palmy kurpiowskie wykonywane były i są z prostego, ściętego pnia sosny lub świerku, oplecionego gęsto na całej długości widłakiem, wrzosem, borówka i bukszpanem, zdobionego obficie wielobarwnymi kwiatami z bibuły i furkoczącymi wstążkami. Czub drzewka pozostawia się zielony. Palmy góralskie robiono z powiązanych pęków witek wierzbowych lub leszczynowych, zwieńczonych czubem z bazi, jedliny, kolorowych bibułkowych kwiatów i wstążek. Obecnie wszędzie najczęściej spotykane są palmy wileńskie, raczej niewielkich rozmiarów, misternie uplecione z suszonych kwiatów, mchów, traw i zbóż.

[singlepic id=170 float=center]

Palmy kurpiowskie w Kościele w Łysech. Zdjęcie Tomasz Czerwiński.

[singlepic id=169 float=center]

Palmy kurpiowskie w Kościele w Łysech. Zdjęcie Tomasz Czerwiński.

Palma w wierzeniach

Niedziela Palmowa to dzień poświęcenia palm – według dawnych wierzeń i zwyczajów ludowych, poświęcona palma nabierała niezwykłej, magicznej mocy. Wetknięta za obraz, zawieszona w rogu izby, wsadzona w strzechę – chroniła ludzi, hodowane zwierzęta i zabudowania przed czarami, ogniem, pożarem, gromami i wszelkim złem, a zwłaszcza przed siłami nieczystymi. Poświęconą palmą należało pokropić wszystkich członków rodziny, obejść zabudowania gospodarcze i dotknąć grzbietu każdego stworzenia, aby zabezpieczyć przed chorobami i głodem. Całe palmy lub ich fragmenty wkładano do obory, stajni, kurników, uli, gołębników i sieci rybackich, aby zapewniały dobry chów, ochronę przed szkodnikami, dobre miodobranie i szczęśliwe połowy. Palmą i poświęconą wodą kropił gospodarz bydło przy pierwszym wiosennym wyjściu na pastwiska. Małe krzyżyki, związane z gałązek palmowych i wsadzone w Wielki Piątek w rogi pola bronić miały zasiewów przed gradobiciem, suszą, nadmiernymi deszczami i wyłożeniem, a palmy wystawiane w oknie podczas burzy chroniły domostwo przed piorunem. Ustawiona przy kominie, miała zagradzać błyskawicy drogę do domu.

[singlepic id=172 float=center]

Niedziela Palmowa, Wileńszczyzna. Zdjęcie Tomasz Czerwiński.

[singlepic id=174 float=center]

Niedziela Palmowa, Wileńszczyzna. Zdjęcie Tomasz Czerwiński.

Pięknie przygotowana i ozdobiona palma miała sprawić, że dzieci będą dorodne. Mieszkańcy regionów, gdzie wykonywane są wysokie palmy, czyli zwłaszcza na Kurpiach i w okolicach Lipnicy Murowanej tłumaczą, że przyniosą one twórcom długie i szczęśliwe życie. Wierzono, że połykanie bazi poświęconych w kościele zapobiega bólom gardła i głowy. Do leczniczych naparów z ziół często dodawano zasuszone, sproszkowane bazie w przekonaniu, że potęgują one właściwości uzdrawiające. Bazie z poświęconej palmy dodawano również do ziarna siewnego, aby zapewnić przysporzenie urodzaju. Chłostanie dzieci w Niedzielę Palmową witką lub gałązką jałowca, czasami aż do krwi, zapewnić im miało siłę i zdrowie. Palmowanie było popularne również wśród młodzieży, wołającej przy tym: Nie ja biję – palma bije; siedem dni i nocy, doczekamy Wielkanocy! lub Palma bije, nie zabije; już za tydzień Wielki Dzień!.

Starej, poświęconej palmy nie można było wyrzucić. Unicestwić ją mógł jedynie ogień. Gospodynie wierzyły, że najlepszym miejscem dla takiego ognia jest czeluść pieca chlebowego, bo chleb później będzie się darzył. Również uzyskany popiół miał ponoć moc magiczną, zwłaszcza ochronną, więc po wymieceniu go z pieca, rozsypywany był na polach, aby chronił urodzaje.

O wierzbie

W kulturze ludowej wierzba, zwana też rokiciną lub iwą, jest symbolem nieśmiertelności, budzącego się życia i płodności. Nazywano ją rośliną miłującą życie, a jej łatwość przyjmowania się, wzrastania oraz żywotność i energię usiłowano w symboliczny sposób przekazywać ludziom i zwierzętom. Jeszcze w XIX wieku kobiety pragnące dziecka stroiły drzewa wierzbowe w kwiaty, wieszały na niej różne ofiary i wota, a zwłaszcza części swojej garderoby oraz błagały drzewo o spełnienie ich pragnienia. Jeżeli następnego dnia znalazły na ubraniu opadły listek wierzbowy, to były pewne, że błagania zostały wysłuchane. Wierzono, że wierzba pomaga w szczęśliwych, spokojnych porodach.

Jednak wierzba uważana była nie tylko za drzewo opiekuńcze, lecz również za siedlisko czarta i złych mocy. To właśnie w wierzbowej dziupli miał mieszkać najsłynniejszy polski diabeł Rokita. Ponieważ drewno to jest miękkie i nietrwałe, a próchno świeci się blado zielonkawą, widoczną w nocy poświatą, to nic dziwnego, że dla naszych przodków było to miejsce magiczne, kojarzone ze złymi mocami. Szybko rosnące, giętkie gałęzie wierzbowe były najczęściej wykorzystywanym materiałem do wyplatania różnych kształtów koszy, niezbędnych w gospodarstwie a także płotów plecionych. Z wierzbowych gałązek powszechnie wykręcano czyli liniono fujarki, ulubiony instrument chłopców i pastuchów.

Medycyna ludowa zalecała picie wywarów z kory wierzbowej przy zimnej febrze i kaszlu jako środek napotny i przeciw gorączce, w bólach reumatycznych, a także na biegunki i wzdęcia. Wywarem takim obmywano trudno gojące się rany i nadmiernie pocące się nogi. Wierzba często była używana w zabiegach znachorów i zielarek, czemu towarzyszyły specjalne rytuały, okadzanie oraz mamrotanie zaklęć. Wierzono, że wierzba może przejąć, zabrać od człowieka chorobę, a nawet odsunąć termin śmierci. W tym celu należało udać się samotnie po wieczerzy w Wielki Czwartek w nocy pod starą wierzbę, splunąć na nią trzy razy i wypowiedzieć słowa: ty niedługo umrzesz, bo musisz, a ja będę żyć, bo mogę.

O pucherokach

Zanikającym już zwyczajem są małopolskie pucheroki, wywodzące się z początków istnienia Akademii Krakowskiej. Puchery pochodzą od łacińskiego puer, co znaczy chłopiec. Biedni ówcześni studenci czyli żacy utrzymywali się, kwestując i żebrząc, z miseczką lub węzełkiem w rękach. Zakaz takiego kwestowania wydano w 1780 roku i wtedy przejęli go chłopcy z podkrakowskich wsi, stopniowo wiążąc go tylko z Niedzielą Palmową.

Jednak Niedziela Palmowa to jeszcze czasem czas gdzie wczesnym rankiem przebrani chłopcy chodzą po domach wiejskich. Ubrani w kożuchy z futrem na wierzch, przepasani powrósłami słomianymi, na głowach mają bardzo wysokie, stożkowe czapy z tektury i kolorowej bibuły i twarze usmolone sadzą. W jednej ręce mają koszyk z sieczką, w drugiej drewniany młotek z długą rękojeścią, opleciona kolorową bibułą. Pucheroki wygłaszają zabawne, często bezsensowne oracje, hałasują stukając młotkami, składają życzenia na święta Zmartwychwstania i przymawiają się o datki. Niegdyś dostawali jedzenie, głównie jajka wkładane do sieczki w koszyku, a obecnie – pieniądze.

Przysłowia, powiedzenia i zagadki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *