Na Przewody reszta wody

Wiosną woda odgrywała szczególną rolę. Jej ożywcza moc zawsze niezbędna była do pobudzenia sił przyrody, do kiełkowania i wzrostu roślin, do rozwoju życia dla ludzi, zwierząt i całego świata. Według wierzeń, była ona – obok ziemi, ognia i powietrza – jednym z czterech żywiołów tworzących świat. W tradycyjnej kulturze ludowej woda miała dwojakie znaczenie – z jednej strony była symbolem życia, miała moc oczyszczania i uświęcania, a z drugiej – posiadała niezwykłą siłę niszczycielską i budziła z tego powodu grozę. Ludowa legenda, znana na prawie całej Słowiańszczyźnie opowiada, że na początku była tylko woda i niebo. Na rozkaz Stwórcy szatan wydobył z dna praoceanu garść piasku, z której Bóg stworzył żyzną, piękną ziemię, przyjazną człowiekowi i wszelkiemu stworzeniu. Jednak diabeł ukrył odrobinę kosmicznego tworzywa i z niego powstały później groźne, niedostępne góry, bezużyteczne pustynie, bezdenne bagna i nieużytki. Woda była obcym środowiskiem dla mieszkańców rolniczych terenów. Ludowe wierzenia podkreślały, że linia wody jest granicą między światem  śmiertelnych ludzi i wszelakich duchów, istot nieziemskich.

[singlepic id=203 float=center]

Studnia w Muzeum Wsi Radomskiej. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński. 

[singlepic id=204 float=center]

Studnia w Muzeum Wsi Radomskiej. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński. 

Mieszkańcy wsi korzystali z wody, nosząc ją wiadrami z pobliskiej rzeki lub kopiąc studnie na siedliskach. Do noszenia ciężkich wiader używano specjalnych nosideł na ramiona, zwanych koromysłem, pydami, siuńdami, jarzemkami lub kulami. Miejsce kopania studni zazwyczaj wyznaczał różdżkarz. Wykop zabezpieczany był przez obudowanie go belkami drewnianymi albo kamieniami, a już w XIX wieku pojawiły się cembrowiny betonowe. Wodę ze studni nabierano przy pomocy żurawia, wału korbowego z łańcuchem lub specjalnej tyki zwanej kulka. Jeżeli grunt był trudny, a pokłady wody głębokie, sąsiedzi niejednokrotnie budowali studnię wspólną, na granicy siedlisk.

[singlepic id=206 float=center]

Kobieta z pydami w Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński. 

[singlepic id=207 float=center]

Para z pydami w Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński. 

[singlepic id=205 float=center]

Studnie betonowe. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński. 

Niezbędna do życia woda otaczana była szacunkiem, a nawet czcią. Obowiązywało wiele nakazów i zakazów dotyczących postępowania z nią, a według powszechnych wierzeń świętokradcze potraktowanie wody podlegało różnorakim karom. Nie wolno było pluć do wody ani mącić jej bez potrzeby, bo w wodzie odbija się niebo, więc kto by tak czynił, to tak jakby pluł na Boga lub niszczył jego wizerunek. Surowo zakazane było sikanie, ponieważ brukało czyste wody i skutkowało chorobami oczu. Zabronione było plucie do wody i wrzucanie nieczystości. Niektórzy mawiali, że plucie i sikanie do wody jest tym samym, jakby robiono to matce w oczy.

[singlepic id=208 float=center]

Studnia z żurawiem w Słomiance. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński. 

Woda pełniła niezwykle ważną rolę w licznych obrzędach, zabiegach i rytuałach ludowych. Przy pierwszej kąpieli noworodka wrzucano do niej pieniążek, najlepiej srebrny, aby zapewnić dziecku w przyszłości bogactwo, a po kąpieli wodę wylewano pod jabłoń, żeby dziecko miało słodkie i szczęśliwe życie. Pannie młodej po ślubie podawano zimną wodę do picia lub lano jej wodę na oczy, aby w sposób magiczny zapewnić małżeństwu potomstwo i wszelką pomyślność w gospodarstwie. Gdy przy przenosinach młoda siadała na wóz, wylewano na nią kubeł wody, co również miało przynieść szczęście w nowej rodzinie. Woda po umyciu nieboszczyka nabierała właściwości niebezpiecznych dla żywych, więc wylewano ją pod krzyżem na rozstajach dróg lub w miejscach odludnych, nie należących jakby do ludzkiego świata.

Woda w postaci padającego deszczu lub porannej rosy miała moc pobudzającą do życia, a źródła wytryskające z ziemi miały moc oczyszczającą. Za przyjazną, czystą i ożywczą uważano wodę bieżąca – wszelkiego rodzaju strugi, potoki, strumienie i rzeki. Jej przeciwstawieństwem były wody stojące, zwane często martwymi – bagna i stawy, które według wierzeń były siedliskiem różnych demonów wodnych i złych duchów. W demony wodne przeradzały się najczęściej dusze ludzi zmarłych śmiercią tragiczną, zwłaszcza topielcy, a także samobójcy i wisielcy. W wodach stojących mieszkały również różne topielice, panny wodne i rusałki, które zwabiały ludzi w głęboką toń swoim śpiewem i pięknym wyglądem. Woda bieżąca była ulubionym miejscem codziennej toalety, zwłaszcza wieczorami, po pracy. Zwyczajowo, w bieżącej wodzie odbywało się mycie w Wigilię przed Bożym Narodzeniem. Prawie obowiązkowa była taka kąpiel w okresie wielkanocnym, najczęściej w Wielki Piątek, co miało zapewnić zdrowie. Na dobre kąpiele w rzekach zaczynały się dopiero w drugiej połowie czerwca, kiedy św. Jan ochrzcił wodę. Wierzono, że do tego czasu w wodzie przebywają groźne węże, które mogą nieszczęśnika wciągnąć pod wodę i utopić, a topielec stawał się wtedy złym demonem.

[singlepic id=202 float=center]

Strumień w Gołotczyźnie. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński. 

Oblewanie się wodą w poniedziałek wielkanocny miało zapewniać dostatek i płodność. Topienie Marzanny było symbolem rytualnego pozbywania się wszelkich nieczystości po zimie. Wierzono w ożywczą moc deszczówki. Dziewczęta chodziły z odkrytymi głowami w czasie wiosennych deszczy, aby ich włosy były lśniące, długie i mocne. Mycie się wodą deszczową, a zwłaszcza marcową, miało zapewniać urodę i było skuteczne na piegi, wypryski i zmiany skórne. Woda była stosowana w magii miłosnej. Podanie kawalerowi do wypicia wody, w której dziewczyna wcześniej się umyła miało wywoływać wzajemną miłość.

O wodzie święconej

Według powszechnego przekonania, najcenniejsze właściwości miała woda poświęcona, obecna zawsze w każdym domu. Przynoszono ją ze świątyni po licznych w ciągu roku obrzędach święcenia, ale najbardziej ceniono tą poświęcona w czasie wielkanocnego Triduum Paschalnego wierząc, że spływa na nią największe uświęcające błogosławieństwo. Przywożono lub przynoszono ją również z różnych sanktuariów i miejsc pielgrzymkowych, nabywając w zamian za drobną ofiarę lub czerpiąc z cudownych źródełek i studni. W domu musiała być zawsze pod ręką, a więc umieszczano ją blisko ołtarzyka domowego, gdzie stały inne niezbędne akcesoria religijne – pasyjka, figurki świętych osóbek, gromnica, kropidło, kantyczka i książeczka do nabożeństwa, różaniec, święte obrazki i inne.

Wody święconej używano przy wejściu i wyjściu z kościoła, zanurzając czubki palców w kropielnicy i wykonując znak krzyża, co oznaczało odpędzanie złych duchów przy wejściu do miejsca świętego. Również w wielu domach na framudze drzwi wejściowych zawieszana była mała porcelanowa, metalowa albo nawet srebrna kropielniczka – aby wchodzić i wychodzić z Bogiem. Woda święcona konieczna była do chrztu, błogosławieństwa młodej pary, wyprowadzenia zwłok zmarłego z domu oraz do przyjmowania księdza po kolędzie. Kropiono nią bydło wychodzące pierwszy raz wiosną na pastwiska, wóz z ziarnem przeznaczonym na siew, a także pierwsze snopy zwożone po żniwach do stodoły. Obmywano nią wymiona krów, aby uchronić je przed czarownicami odbierającymi mleko. Woda święcona niezbędna była przy zakładaniu podwaliny nowego domu, wyprawianiu domownika w daleką i długą podróż, przy egzorcyzmach i odganianiu złych duchów, w niezliczonej ilości codziennych i nadzwyczajnych wydarzeń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *