Mikołajki

W mazowieckiej tradycji ludowej do czasów II wojny światowej nie było zwyczaju obdarowywania się wzajemnie upominkami w dniu 6 grudnia. Mikołajki po prostu nie istniały, choć obecnie może ciężko nam to sobie wyobrazić. Łakocie czy prezenty, najpierw tylko dla dzieci, później i dla dorosłych, pojawiały się w wieczór wigilijny. Znajdowane pod choinką, były zwane gwiazdką, a przynosił je niewidzialny, dobry św. Mikołaj. Dopiero powojenne wpływy – z jednej strony lansowanego na wschodzie Dziadka Mroza, z drugiej – wizerunku dobrodusznego starca w czerwonej szacie, z długą białą brodą, reklamującego już od lat 30-tych Coca-Colę, jak również próby zlaicyzowania zwyczajów bożonarodzeniowych, wpłynęły na powstanie szkolnej tradycji mikołajków. Później mikołajki się upowszechniły – w gronie rodzinnym, towarzyskim, także jako pole do działania różnych organizacji charytatywnych i w końcu – jako element marketingowy, a więc znowu całkowicie zlaicyzowany – w działalności handlowej.

[singlepic id=34 float=center]

Reklama coca-coli z św. Mikołajem (roku 1931). Źródło: koikoikoi.com 

Pierwowzorem dobrodusznego św. Mikołaja był żyjący prawie trzysta lat po Chrystusie biskup Miry w Azji Mniejszej. W kościele katolickim św. Mikołaj jest patronem bednarzy, cukierników, dzieci, flisaków i rybaków, jeńców i więźniów, kupców, marynarzy i żeglarzy, młynarzy, notariuszy i sędziów, piekarzy, panien, pielgrzymów i wędrowców, piwowarów i studentów. Wierzenia ludowe uznawały tego świętego za szczególnego opiekuna ptaków i zwierząt. Czczono go jako władcę poskramiającego wilki, a otaczającego opieką pasterzy i ich trzody. Wierzono, że chroni on bydło domowe przed zarazą. W dniu jego święta pasterze składali mu w kościołach specjalne ofiary w postaci wieńców z przędzy lnianej i konopnej, na których kładli jaja kurze i gęsie. Powszechnie w całym kraju do II wojny, w parafiach wiejskich gospodarze prowadzili owcę, barana lub ptactwo domowe w intencji modłów o bezpieczeństwo, kierowanych do św. Mikołaja. Z uwagi na liczne wątpliwości co do autentyczności postaci Mikołaja, został on w 1969 roku skreślony z indeksu świętych kościoła katolickiego, to w niewielkim stopni wpłynęło na zmianę jego wizerunku, popularności i szerzącego się lokalnie kultu.

[singlepic id=42 float=center]

Kapliczka św. Mikołaja w Krępnej. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

[singlepic id=41 float=center]

Kapliczka św. Mikołaja w Kamesznicy. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński. 

O Mikołaju Cudotwórcy

Mikołaj od wieków jest jednym z najbardziej czczonych świętych cerkwi prawosławnej i nosi tam przydomek Cudotwórcy. Ikony z jego wizerunkiem można spotkać wszędzie – w cerkwiach i domach prawosławnych. Włoskie Bari – miejsce wiecznego spoczynku świętego – było do rewolucji październikowej jednym z głównych miejsc pielgrzymkowych wiernych prawosławnych. Do św. Mikołaja Cudotwórcy kierowane są modlitwy w wielu intencjach, zwłaszcza o przywrócenie wzroku i w chorobach oczu, o bezpieczeństwo podróżujących na ladzie i na morzu, o szczęśliwy powrót znajdujących się w niewoli u wroga, o poprawę losu, o odwrócenie kłótni i niesnasek rodzinnych. Jest uważany za świętego sprawującego pieczę nad rodziną, patrona wdów i sierot, kupców i rolników, biednych i upośledzonych. Jego wizerunek umieszczany był na ikonach podróżnych, zabieranych dla bezpieczeństwa w daleką drogę.

[singlepic id=40 float=center]

Ikona św. Mikołaja autorstwa Aleksa Pietrowa, z 1294 r. Źródło: wikipedia.org 

Cerkiew silnie chroni swoją tradycję i postać świętego jako dobrego i dostojnego biskupa Miry, a nie dobrodusznego staruszka w czerwonym ubraniu roznoszącego po świecie prezenty. Według ludowych zwyczajów prawosławnych święty traktowany był jak ktoś bliski, a jeżeli nie zostały spełnione zanoszone do niego prośby – ikona domowa karana była przez odwrócenie jej na jakiś czas do ściany.

[singlepic id=43 float=center]

Ikona św. Mikołaja, oleodruk, Czyże. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński

 

O Gwiazdorach

W Wielkopolsce, na Kujawach, Kaszubach, na Warmii i Mazurach, czyli na terenach wcielonych niegdyś do zaboru pruskiego, postać Mikołaja była nieznana, a prezenty w wigilię Bożego Narodzenia roznosił Gwiazdor. Był on ubrany w baranicę z futrem wywiniętym na zewnątrz, na głowie nosił wielką futrzaną czapę, a twarz miał ukrytą pod maską lub wymazaną sadzami. Czasami kożuchy obszyte były warkoczami słomianymi, przewiązany powrósłami, a czapkę wieńczyły niewymłócone kłosy zboża, co upodobniało Gwiazdora do chochoła. Postać wywodzi się z dawnych grup kolędniczych, a nazwa pochodziła od noszonej przez niego gwiazdy. Później Gwiazdor nosił na plecach wór z prezentami, a w ręku dzierżył okazałą rózgę. Odpytywał on dzieci z pacierza, poznawał złe i dobre uczynki, pytał rodziców o zdanie i w zależności od wyników wręczał prezent lub uderzał rózgą, a często – najpierw uderzał, a potem na otarcie łez i zachętę dawał upominek. Do dzisiaj na zachodnich terenach kraju Gwiazdor – chociaż zewnętrznie upodobnił się do św. Mikołaja – jest najbardziej popularny.

Urodzony pod nieszczęśliwą gwiazdą

W dawnych czasach wierzono, że gwiazdy oraz planety, ich wzajemne układy i konstelacje mają najbardziej decydujący wpływ na życie człowieka, a astrologia odczytująca i tłumacząca położenie ciał niebieskich uważana była za królową nauk. Człowiek był istotą bezwolną, musiał ulegać przez całe życie przeznaczeniu, zapisanemu w chwili jego narodzin w gwiazdach. Tego przeznaczenia nic nie mogło zmienić, stąd powszechna była wiara w przyświecającą każdemu i wyznaczająca los szczęśliwą lub nieszczęśliwą gwiazdę. Stąd do dzisiaj pozostały wyrażenia – urodzić się pod złą lub dobrą, szczęśliwą lub nieszczęśliwą gwiazdą. Powszechna była również wiara, że wraz ze śmiercią człowieka spada z nieba jego gwiazda.

Wielką zwolenniczką astrologii była ponoć królowa Bona, która  nie tylko zasięgała porad u astrologów, ale i sama zajmowała się jej odgadywaniem. Chcąc odczytać swoje przeznaczenie zapisane w gwiazdach – stosowała do różnych zabiegów sok wyciśnięty z liści macierzanki. W jej ślady poszedł syn – Zygmunt August, który wysoko cenił i wierzył w astrologię. Wielu monarchów polskich i europejskich miało swoich nadwornych astrologów. Wierzono, że niektórzy ludzie są szczególnie biegli w odczytywaniu znaków niebieskich i potrafią przepowiadać nie tylko losy poszczególnych ludzi, ale również całego świata. Do najbardziej znanych astrologów w historii świata należał Nostradamus – nadworny astrolog Katarzyny Medycejskiej,

Ślepy Mazur od ciemnej gwiazdy

Mieszkańców Mazowsza nazywano Mazurami. Była to w przeważającej większości drobna, uboga szlachta, nie różniąca się stanem majątkowym ani poziomem wykształcenia od ludności włościańskiej. Najczęściej sami uprawiali spłachetki posiadanej ziemi, ale chodzili przy szabli i byli wyjątkowo wrażliwi na równość szlachecką. Niższość kulturalna i gospodarcza, specyficzny dialekt, przysłowiowe nieuctwo, upór i prymitywny w stosunku do innych regionów kraju poziom życia stały się powodem licznych kpin i złośliwych prześmiewek. Cała Polska bawiła się kosztem mieszkańców Mazowsza.

Opowiadano, że Mazur rodzi się ślepy jak szczenię i dopiero po dziewięciu dniach zaczyna widzieć. Podniebienie ma czarne jak zły pies, a rodzi się pod czarną gwiazdą. Kiedy Mazur jedzie, psy po wsi zaczynają szczekać, poznając krewnego, a kiedy ziemię orze – zatyka obok szablę, aby nikt nie wziął go za chłopa. Wypominano Mazurom, że jadają gawrony, które nazywano mazowieckimi kurami. Wyśmiewano się, że Mazur woli człowieka zabić, niż post złamać, a jeśli pójdzie na służbę do dworu – to w pierwszym roku wszyscy z niego drwią, w drugim roku – on drwi ze wszystkich, a w trzecim roku drwi z samego pana. Powszechnie podkreślano także awanturniczy charakter mieszkańców Mazowsza oraz to, że w razie potrzeby stawali za sobą murem.

Przysłowia, powiedzenia i zagadki

Post navigation

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *