Łyżka za cholewą

Łyżka za cholewą

Przybory służące do jedzenia oraz do przygotowywania potraw znane są od czasów pierwotnych, chociaż ich formy i stosowane do wyrobu surowce bywały różne.  Do takich przyborów zalicza się różnego rodzaju łyżki i łyżeczki, widelce, noże, szczypce, chochle i szpatułki, pałeczki i inne przedmioty, nazywane ogólnie sztućcami. Jest to termin zaczerpnięty z języka niemieckiego, w pierwowzorze oznaczający podpórki stołowe. Najstarszą formą sztućców – poza nożem – była łyżka. Prawie w każdej chacie wiejskiej w kuchni wisiał łyżnik, czyli niewielka drewniana szafeczka z wąskimi półkami, bez pleców, odkryta z frontu lub prosta półeczka. W półeczkach wycięte były trójkątne otwory do wsadzania łyżek, a później i widelców. Górne półki w kredensach i serwantkach często również miały takie otwory. Przy trzonie kuchennym wisiały natomiast chochle i warząchwie do mieszania w garnkach lub do nalewania płynów.

[singlepic id=343 float=center]

Kredens wiszący, obok łyżnik  w chałupie w Skansenie w Kolbuszowej. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

[singlepic id=348 float=center]

Kredens  w chałupie kujawskiej w Skansenie w Kłóbcej. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

Wyrób łyżki drewnianej rozpoczynano od obróbki siekierą kawałka drewna. Do tego celu nadawało się wyłącznie drewno świeżo ścięte, mokre i niewysuszone. Najchętniej łyżki wyrabiano z drewna lipowego lub olchowego. Nie nadawało się drewno z drzew iglastych, ponieważ nadawało potrawom żywiczny smak. Pomimo pozornej nieporęczności siekiery, każdy gospodarz potrafił dość precyzyjnie wystrugać nią z odrąbanego kawałka drewna pożądany kształt, trzymając siekierę nie za trzonek, lecz za obuch. Dalsze wygładzanie odbywało się przy pomocy dłuta, nożyka oraz skoblicy, zwanej też ośnikiem. Było to narzędzie do strugania w kształcie wygiętego półokrągło paska blachy zaostrzonego z jednej strony, zakończonego jednym lub dwoma uchwytami drewnianymi. Skoblicą wyrabiano zagłębienie w czerpaku łyżki. Wykonanie prostej łyżki dla wprawnego człowieka – a takim był w przeszłości każdy chłop – zajmowało około kwadransa czasu.

Łyżki bywały bardzo różne. Te do jedzenia miały owalny czerpak i płaski trzonek. Do mieszania i przygotowywania potraw używano większych chochli, warząchwi, kopyści i kopystek, o przedłużonym trzonku. Łyżka przez wieki była podstawowym przyborem, niezbędnym do spożywania wszelkich potraw, a jednocześnie w każdym gospodarstwie domowym ich ilość była ograniczona. Dlatego też mężczyźni, wybierając się w drogę lub w odwiedziny, wkładali owiniętą czystą szmatką łyżkę za cholewę buta, aby w każdej chwili mogli jej użyć. Również w karczmach podawano jedynie zamówione potrawy, a łyżkę, w razie potrzeby i nóż, każdy gość musiał mieć własną. Sytuacja zmieniła się od połowy XIX wieku, kiedy w większości karczem były już proste sztućce metalowe.

[singlepic id=344 float=center]

Ozdobna łyżka rosyjska. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

[singlepic id=345 float=center]

Ozdobne łyżki rosyjskie wykonane z laki. Zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

W miastach i we dworach już w XIX wieku powszechnie używano metalowych sztućców, wykonywanych ze srebra, a także z cyny, ołowiu, cynku lub aluminium. Zastawa stołowa była tam świadectwem zamożności. Wieś najdłużej pozostała wierna drewnianym łyżkom, przy jednoczesnym wprowadzeniu w użycie metalowych widelców. Pierwsze łyżki metalowe stanowiły raczej ozdobę, wetknięte do łyżnika były oznaką zasobności. Drewniana łyżka nie parzyła w usta, a poza tym panowało przekonanie, że lepiej oddaje smak potrawy. Przez wieki każdy gospodarz sam wykonywał łyżki na potrzeby swojej rodziny, dopiero na przełomie XIX i XX wieku rozwinęła się masowa produkcja łyżek i innych podobnych, drobnych przedmiotów drewnianych przez wyspecjalizowanych rzemieślników zwanych łyżcarzami. Sprzedawali oni swoje wyroby na targach i jarmarkach.

Podobną metodą wykonywano czerpaki do wybierania wody, duże szufle do zboża, różnej wielkości niecki czyli kopańki służące do wyrabiania ciasta, mycia dzieci, zmywania, sprawiania świniaka i innych prac w gospodarstwie, a także koryta i żłoby dla zwierząt, a nawet rynny dachowe. Po II wojnie światowej na wsi drewniane łyżki stopniowy były wypierane przez metalowe. Dzisiaj nieliczni rzemieślnicy potrafią w tradycyjny sposób wykonać drewnianą łyżkę, a w większości przypadków jest to praca już zmechanizowana.

Za króla Sasa łyżką kiełbasa

W dawnej kuchni polskiej znana była i bardzo lubiana potrawa zwana wereszczaką, nazywana tak od nazwiska kucharza króla Augusta III. Przygotowywana była z krajanej w talarki kiełbasy, przekładanej plasterkami słoniny. Całość oblewano ostrym, gęstym sosem cebulowym na bazie piwa i zapiekano, a potrawę jadło się łyżką. Potrawa szczególnie popularna była w czasach saskich, stąd powstało powtarzane do dzisiaj przysłowie. Wereszczaka nazywano także potrawę przyrządzoną z dużej ilości cebuli  smażonej ze świeżą słoniną. Na wschodnich terenach tak nazywano gęstą, pożywną zupę suto kraszoną słoniną, a gotowaną na kwasie chlebowym z różnymi jarzynami.

Wbrew pozorom, dawna kuchnia – zwłaszcza w zamożnych domach – była bardzo urozmaicona. Podobno dobry kucharz w domu szlacheckim umiał podawać kiełbasę na dwanaście różnych sposobów, a kucharz na magnackim dworze – co najmniej na dwadzieścia cztery sposoby.

Urodził się ze srebrną łyżką w gębie

O człowieku, któremu dobrze się w życiu wiodło, wszystko się powodziło, darzyło się w rodzinie, gospodarstwie, majątku – mówiono, że w czepku się urodził, pod szczęśliwą gwiazdą, a także że urodził się ze złotą albo srebrną łyżką w ustach. Wszyscy pozostali zwykli, przeciętni ludzie pozostali uważani byli za urodzonych z drewnianą łyżką. W bogatych rodzinach mieszczańskich, szlacheckich i w dworach magnackich matka chrzestna dawała chrześniakowi na pamiątkę srebrną łyżkę z wygrawerowanym imieniem, datą urodzin, czasami datą chrztu oraz herbem rodowym.

Piotrkowski świadek

Piotrków Trybunalski przez ponad 200 lat był słynnym miejscem sądów. Niestety, sprawiedliwość nie zawsze była tam górą. Oczywiście przyczyną były łapówki wręczane sędziom, deputowanym, instygatorowi, palestrantom i wszystkim innym urzędnikom sądowym, a także bardzo powszechne przekupywania świadków. W XVIII wieku w całej Rzeczypospolitej znane było przysłowie Piotrkowski świadek za łyżkę barszczu, które oznaczało, że fałszywego świadka w trybunale piotrkowskim można było kupić za psie pieniądze.

Przysłowia, powiedzenia i zagadki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *