Andrzejki

Panieńskie wróżby matrymonialne pojawiały się w różnych momentach roku kalendarzowego, ale najważniejsze były te odbywające się w Andrzejki, czyli w wieczór w wigilię św. Andrzeja. Andrzejkowe wróżby traktowano poważnie, ponieważ wierzono, że w ten wieczór dusze zmarłych wracają na ziemię i za wstawiennictwem św. Andrzeja – patrona dziewic i orędownika w sprawach matrymonialnych, pomagają odkryć przyszłość. Poza znanymi wszędzie i jako zabawa kultywowanym do dzisiaj sposobami, takimi jak lanie wosku czy ustawianie butów, były i mniej znane metody uchylania rąbka tajemniczej przyszłości. W mazowieckich dworkach popularne było nakrywanie jednakowymi naczyniami pierścienia, gałązki ruty lub różańca, a ich wybór oznaczał odpowiednio małżeństwo, staropanieństwo lub życie zakonne. Z kolei na Podkarpaciu w Andrzejki wróżono z placuszków lub pierogów, do których wkładano karteczki z męskimi imionami. Powszechnie znany był zwyczaj ustawiania jedzenia  – placuszków, kulek tłuszczu, kilku ziaren zboża lub innych przysmaków dla psa lub kury. Każda porcja przypisana była innej dziewczynie, a którą zwierzę zaczęło jeść jako pierwszą, ta panna najszybciej wyjdzie za mąż. Jeżeli pies nadgryzł placek i go zostawił, to odczytywano jako znak że panna się zaręczy, ale z powodu jakiegoś nieszczęścia nie będzie ślubu.

W Wielkopolsce na dużym, papierowym sercu wypisywano różne imiona męskie, a następnie dziewczyny nakłuwały to serce igłą z drugiej strony. Nakłute imię miał nosić przyszły małżonek. Powszechnie znane było liczenie kołków w płocie, gdzie liczba parzysta oznaczała szybki ślub, nasłuchiwanie szczekania psa wskazującego kierunek z której przybędzie narzeczony, wróżby na rozstaju dróg, wpuszczanie obrączki do szklanki i liczenie odgłosów uderzeń o ścianki jako liczba lat do zamążpójścia oraz wiele innych zwyczajów. Wieczór wróżb zamykał czas rozrywek, zabaw i zalotów. Zaczynał się adwent – czas skupienia i zadumy, przygotowań do Bożego Narodzenia i panieńskich marzeń o rychłym spełnieniu wróżb matrymonialnych.

O zawieraniu małżeństw

Małżeństwo, a zwłaszcza szczęśliwe małżeństwo było pragnieniem wszystkich młodych dziewcząt. Oznaczało wyrwanie się spod rodzicielskiej kurateli, możliwość zakosztowania dorosłego życia, większą samodzielność i inną pozycję w społeczności. O małżeństwie nie decydowała miłość – często młodzi spotykali się dopiero tuż przed ślubem, a uczucia mogły – ale nie musiały – przyjść później. Najważniejsza była świadomość nieodwracalnego wspólnego losu, wzajemna lojalność i współpraca na rzecz rozwoju gospodarstwa oraz rodziny, a dla mężczyzn – obowiązek kontynuacji rodu. Miłość i przywiązanie były dodatkiem, wymarzonym ale nie oczekiwanym.

Niezwykle bogata jest historia zakładania rodziny. Przez wieki przepisy prawa kanonicznego określały wiek zawierania małżeństw na 12 lat dla dziewczynek i 14 lat dla chłopców. W praktyce, dzieci zaślubiano – i to nie zawsze – jedynie w rodzinach królewskich lub magnackich, ze względów dynastycznych, natomiast powszechnie aranżowano małżeństwa po osiągnięciu dojrzałości fizycznej. Regułą było, że mężczyzna musiał być starszy od wybranki, od kilku nawet do kilkudziesięciu lat. Zabronione były małżeństwa między spowinowaconymi członkami społeczności lub spokrewnionymi do czwartego stopnia, czyli pochodzącymi od wspólnego prapradziadka.

Zawarcie małżeństwa było ważnym wydarzeniem dla całej, bliższej i dalszej rodziny, miało istotne konsekwencje ekonomiczne i społeczne, a więc musiało być poprzedzone odpowiednimi przygotowaniami i zabiegami. O małżeństwie nie decydowali młodzi, lecz ich rodzice lub opiekunowie. Pertraktacje odbywały się najczęściej przez pośredników zwanych swatami. Roli swatów podejmowali się też krewni lub przyjaciele rodziny. Układanie się co do zapisów intercyzy, wielkości odpisanej ziemi, wysokości posagu, wiana, pracy na rzecz rodziny przyszłej żony i innych warunków małżeństwa poprzez pośredników ułatwiało ich prowadzenie. Zasadą było, że śluby zawierano w obrębie swojej warstwy społecznej.

Stanąć na ślubnym kobiercu

Wyrażenie to oznacza zawarcie związku małżeńskiego i wywodzi się z dawnych czasów, kiedy młoda para stawała rzeczywiście na obficie haftowanym, barwnym dywanie zwanym kobiercem. Pochodzące ze wschodu kobierce były bardzo cenione i lubiane przez szlachtę polską, stanowiły wyznacznik zamożności i obwieszano nimi – w miarę możliwości – prawie wszystkie ściany w dworach i dworkach. Zwyczaj rozkładania dywanów na podłodze był znacznie późniejszy, pojawił się dopiero w końcu XIX wieku. Jedynie przed wyjazdem do ślubu z domu panny młodej, kiedy odbywało się błogosławieństwo, narzeczonych wprowadzano na kobierzec rozłożony na podłodze lub polepie, prawdopodobnie dla podkreślenia uroczystości.

[singlepic id=31 float=center]

Stary portret ślubny, zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

O wianie i posagu

Wiano w dawnym prawie polskim była to suma pieniędzy, zapisywana przez męża żonie przy okazji ślubu. Zwykle była ona równa wartości jej posagu. Oprócz wiana zapisywano również tak zwany przywianek, czyli dar męża dla poślubianej żony. Sumy te stanowiły zabezpieczenie majątkowe kobiety na wypadek owdowienia.

Posagiem nazywano kapitał lub majątek wnoszony przez żonę przy zawieraniu małżeństwa. Była to część majątku rodzinnego należnego córce, którą panna młoda otrzymywała od ojca lub opiekuna. Rodzice każdej dziewczyny przygotowywali się do ślubu córki już od narodzin, przygotowując jej wyprawę. Podstawą była piękna, często malowana skrzynia wianna, która stopniowo była zapełniana poduszkami i pierzynami, świątecznym przyodziewkiem, pięknie haftowaną bielizną stołową, koralami i inną biżuterią, utkanymi postawami sukna i płótna, dywanami i innymi przedmiotami gospodarstwa domowego. Jedna, a w bogatych zagrodach nawet kilka takich skrzyń z wyprawą wchodziło w skład posagu, który panna młoda wywoziła z domu rodzinnego do domu męża.

[singlepic id=32 float=center]

Skrzynia wianna krakowska, zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

[singlepic id=33 float=center]

Skrzynia wianna warmińska, zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

Wysokość posagu była negocjowana. Zwyczaj stanowił, że miał on być użyteczny dla męża, a w razie jego śmierci musiał stanowić utrzymanie dla wdowy. W skład posagu wchodziła ziemia, bydło, ptactwo domowe, w miarę możliwości gotówka, a także przedmioty związane z prowadzeniem gospodarstwa domowego – dzieża, maselnica, kołowrotek, kijanki i inne.

[singlepic id=30 float=center]

Dywan dwustronny posażny, zdjęcie: Tomasz Czerwiński.

Pokrewieństwo i powinowactwo

Pokrewieństwo jest to więź społeczna wynikająca ze wspólnoty krwi i tworząca dawniej wspólnotę rodową, a później grupę krewnych, posiadających względem siebie określone prawa i obowiązki. Jednymi z ważniejszych było prawo do dziedziczenia oraz obowiązek udzielania sobie nawzajem pomocy. Więzy dotyczyły rodziny ze strony matki, czyli krewnych po kądzieli, oraz ze strony ojca, czyli krewnych po mieczu. W staropolszczyźnie system pokrewieństwa był niezwykle silnie rozwinięty i skrupulatnie kultywowany. Dotyczyło to zarówno krewnych w prostej linii, jak i w bocznych, co wcale nie było łatwe do ogarnięcia pamięcią, ponieważ liczba krewnych podwaja się w każdym pokoleniu wstecz.

Krewnymi nie byli małżonkowie, lecz za ich sprawą – poprzez zawarcie małżeństwa – pojawiały się nowe związki miedzy dwoma obcymi sobie rodzinami, nazywane powinowactwem lub koligacją. Więzy pokrewieństwa i powinowactwa szczególnie silnie respektowane były w kulturze szlacheckiej, a znawcy genealogii potrafili wywodzić swój ród od dziesiątków  pokoleń, przysłowiowo od Adama i Ewy czyli od stworzenia świata.

Przysłowia, powiedzenia i zagadki

Post navigation

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *